Skocz do zawartości

serafin

forumowicz
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O serafin

  • Tytuł
    nowy
  • Urodziny 01.01.1991
  1. serafin

    Tico

    Jeśli chodzi o trasy, to na pewno tico jest lepszym wyborem od seicento 900 w kwestii dynamiki. Jest mocniejsze, zrywniejsze, skrzynia jest lepiej dopasowana do niezbyt dużego silnika (krótka jedynka i dwójka umożliwiają szybkie ruszenie z miejsca i rozpędzenie pojazdu). Niestety jest to broń obosieczna. Zalety te są częściowo okupione lekkością nadwozia, za którą stoi tragiczna blacharka. Zero ocynku, a blacha jak w puszce od konserw. Nie widziałem jeszcze auta, które tak szybko zżerałaby rdza. Nawet polonezy i maluchy nie dorównują. To auto nie wybacza błędów, nadżarta puszka po konserwach nie uchroni przed niczym. Uderzenie przodem przy 40km/h często kończy się w szpitalu. Więc: dynamika na pewno na plus, wszystko inne na minus. Wolę już męczyć się takim seicentem niż ryzykować życie tikiem.
  2. serafin

    Pierwszy samochód do 2 tysięcy

    Zdecydowałem się na cinquecento 900 ale muszę jeszcze trochę dozbierać. Za 2200-2500zł idzie dostać w miarę egzemplarz.
  3. Chciałbym wykorzystać starą Nokię N82 jako rejestrator trasy. Parametry wideo ma dość dobre, a obecnie już jej nie używam i leży w szafie. Mam problem z mocowaniem, większość uchwytów samochodowych albo zasłania obiektyw kamerki, albo niemiłosiernie się telepie. Gdy jadę sam mogę zamocować telefon do zagłówka pasażera i to na ogół zdaje egzamin, ale wolałbym mieć go pod ręką na przedniej szybie, bo tak nawet nie widzę czy nagrywanie się nie przerwało no i rzecz jasna nie mogę zabrać pasażera do przodu. Jest może jakiś specjalny uchwyt do takich celów?
  4. Mam taki nawyk jeszcze z kursu. Była tam 90-konna toyota yaris w dieslu i ruszała bez dotykania gazu aż miło, tak też na ogół kazał mi ruszać instruktor, jeśli nie potrzeba było dynamicznego startu. 90-konny diesel ruszał z wolnych obrotów aż miło, gdy po kursie przesiadłem się na o wiele słabsze benzyniaki też zacząłem tak ruszać, tylko dodając przy tym odrobinę gazu. Obroty podnoszą się do 1000-1100 i nawet seicento 900 rusza bez wysiłku. Robię tak jeśli tylko mogę, tzn. kiedy nie muszę szybko wyjechać z podporządkowanej, albo szybko ruszyć na światłach bo zielone krótkie. Wtedy ruszam "normalnie" z obrotów 2000 lub wyższych. Najbardziej lubię manewrować w ten sposób parkując lub wykonując inne manewry wymagające precyzji i bardzo powolnej jazdy. Często widzę jak ktoś parkuje w ciasnym miejscu i mimo że musi bardzo powoli wjeżdżać to trzyma silnik na wysokich obrotach, czym nie tylko potrafi obudzić wszystkich sąsiadów, ale też uraczyć ich zapachem spalonego sprzęgła pod oknami. Mimo tego słyszałem wiele opinii, że takie ruszanie jest szkodliwe dla auta. Jedni twierdzą że sprzęgło się niszczy, inni że skrzynia, jeszcze inni że przeguby lub sam silnik. Chociaż nikt nie próbuje tu lansować ruszania w ten sposób cisnąć gaz do podłogi i dusząc silnik sprzęgłem w okolicach 1000 obrotów, ale poprzez wciśnięcie gazu nie więcej niż na 10% skoku pedału przyspieszenia, żeby tylko silnika nie zdławiło. Jakie jest wasze zdanie? Czy ktoś stosuje takie ruszanie? Robicie to tylko w dieslach czy również benzyniakach?
  5. serafin

    Pierwszy samochód do 2 tysięcy

    Budżet jest niski, ale też staram się nisko mierzyć. Powiedzmy sobie szczerze, ponad 15-letni fiat cc to taki rower z silnikiem na czterech kółkach. Wymagania mam chyba nieprzesadzone: jazda z prędkością ciężarówek (czyli max 90km/h) prawym pasem autostrady, możliwość utrzymania tej prędkości również pod górkę jadąc w dwie osoby i żeby na łeb nie padało i nie wiało. Miło byłoby gdyby jeszcze działało ogrzewanie, a po roku nie trzeba było wpompować w samochód jego równowartości aby dalej służył do ww. celów. Czy 2000zł to mało? Musi coś zostać żeby opłacić ubezpieczenie, zrobić przegląd, lać paliwo i mieć na ewentualne naprawy. A samochód jest potrzebny. Wiem że to cena średniej klasy roweru, ale myślałem że samochody już lata temu przestały być dobrem luksusowym. Za 1.6 przyszłoby mi pewnie z 1800zł rocznie bulić, przykro mi odpada.
  6. serafin

    Pierwszy samochód do 2 tysięcy

    Szukam w Krakowie i okolicach, ale właściwie całe małopolskie wchodzi w grę jeśli będzie warto jechać. CC 1100 chętnie bym wziął, gdyby nie fakt że już za CC 900 najtańsze OC jakie znalazłem to aż 880zł rocznie. Niestety CC z silnikiem 700 odpada, bo czasami autko będzie wyjeżdżało w trasę paręset km i jednak odrobina mocy musi być. Mowa rzecz jasna o spokojnej jeździe max 90km/h prawym pasem autostrady za ciężarówkami z góra dwoma osobami na pokładzie, jaką z powodzeniem czyniłem SC 900 ojca. CC jest w dodatku lżejsze od SC, więc powinno sobie radzić nawet lepiej przy tym samym silniku. Chyba jednak ostatecznie pójdę w CC z silnikiem 900 bez lpg, jakoś mam zaufanie do tego modelu i ogólnie budżetowych samochodów fiata. Znalazłem sporo ofert w cenie 1500-2000zł które wydają się warte uwagi. Jednak czy mam w ogóle prawo oczekiwać, że w takiej cenie dostanę jeżdżące i działające CC, które pojeździ bez znacznego wkładu finansowego (>1000zł) powiedzmy powyżej dwóch lat?
  7. Szukam czegoś taniego na pierwsze autko. Ma jeździć i nie wymagać wpompowania równowartości po roku użytkowania. Czego szukać poza CC i Tico? Od razu mówię że tico bym nie chciał, ojciec miał takie dwa i gniły niemiłosiernie. Teraz mamy Seicento i rdzawki ani śladu, co skłania mnie ku CC - jakiś tam ocynk też ponoć miały i jak patrzę po parkingach to o wiele rzadziej idzie spotkać zgniłe CC niż Tico. Znajomi polecają mi jeszcze opcję wzięcia poloneza za 800zł i za dwa lata zezłomowania go za 500-600zł. Jak by nie patrzeć dwa latka do OC wpadną, po zezłomowaniu strata niewielka, tylko jakoś obawiam się czymś takim jeździć, czy to mi się nie rozleci na drodze w najmniej odpowiednim momencie. OC też ponoć drogo wychodzi, a muszę się z tym liczyć bo jestem zupełnym świeżakiem, jedynie prawko od 3.5 roku i trochę nalatane na dostawczakach, ale jak znam życie nikogo to nie będzie obchodzić. Słyszałem jeszcze o takiej metodzie, żeby kupić auto z opłaconym OC na rok naprzód i tylko dopłacić różnicę. Każda rada będzie dla mnie cenna
×