Wysłany: 2008-02-04, 15:33 Re: Kupić nowy czy używany samochód?
WITAM I POZDRAWIAM Stalo sie po namysle i rozmowach ze znajacymi sie i nie znajacymi sie kupilem nowy samochod wiem ze za pare miesiecy strace na nim ale co nowe to nowe jest to SKODA OCTAWIA 1.6 narazie klasa a pozniej zobaczymy
Witam
odpowiedz na to pytanie zależy głównie od zasdobności portfela oraz od tego do czego będzie wykorzystywany. Samochód którym pracuję kupuję nowy nie płacę za niego VAT-u oraz jest tańszy o 19% podatku który musiałbym zapłacić a więc utrata wartości nie jest znaczna a mam nowy sprawny samochód z gwarancją którym zarabiam.Natomiast samochód którym jeżdzę na wakacje zawsze kupuję używany.Nie ma sensu kupno nowego samochodu którym jeżdzę czasami w sobotę i niedzielę oraz dwa razy w roku na urlop.Jak napisał Turbo nikt nie sprzedaje dobrego samochodu a więc wybieram markę i model i szukam najtańszego samochodu wiadomo że trzeba dołożyć na jego remont.
Pozdrawiam
Nikt nie sprzedaje dobrego samochodu'' ?? yy nie prawda niektorzy wyznaja zasade jezdzenia autem 2 /3 lata i sprzedaniem go ja osobiscie jestem w 100% za kupowaniem uzywanych aut sasiad kupil sobie 2000 roku podajże Forda Focusa za 85 tys na firme wzieli go w lizing teraz auto jest warte ile 20 tys to wywalani pieniedzy w bloto tak jak auta w salonie terenowe kosztuja od 120 tys a w niemczech 80 tys uzywany a roznica fakt jest ale hm za takie pieniadze... 10 razy na uzywane:)
ja bym kupil używany ! jeden kupilem mial 115 tyś i 8 lat byl super przy sprzedarzy mial
350 tys na LPG JEZDZIL BEZ ZAZUTu
TRZEBA tylko dobrze pozukac
pozdro!!!!
Twój pojazd: Lancia Zeta, Ford Transit
Od kiedy prawko: 2000 Pomógł: 1 raz Dołączył: 08 Lut 2008 Skąd: Poznań/Cannes
Wysłany: 2008-02-15, 16:29 używka
Eddy napisał/a:
niewiedziałem, że można używać Gość w postach
"używać"? hmmm.... zabrzmiało prawieże perwersyjnie
...a o co chodzi???
Z punktu widzenia laika (bo na samochodach się nie znam i jestem tu w celu wzbogacania wiedzy) osobiście jestem za używkami - może dlatego, że na 3 używane jakie kupiłam każdy był w idealnym stanie. Pierwsze autko w 2004: OPEL CORSA z 91r. miało zaledwie 9000km z hakiem! (to nie ściema) w środku jakby dopiero wyszło z produkcji, tylko lakier wyblaknięty. Zapłaciłam 250 euro i za tyle samo sprzedałam po 1,5 roku. Kumpel nadal nim jeździ i jest MEGA zadowlony. Obecny Transit może nie wyglądał i nie wygląda najlepiej z zewnątrz ale tez chodzi jak igiełka.
ale... mój ojciec kupił w leasingu nowe auto i też mu z tym dobrze. Myślę, że czesto to kwestia wieku, (nie)zdolności do ryzyka i przede wszytkim zasobności portfela!
Na marginesie - NIE WIEM co zrobić naprawiać tego Transitka, czy sprzedawać, dołozyć kasy i kupić coś innego? Gdzie mogę wrzucić ten temat???
_________________ Dance to express, not to impress... drive like you dance (but don't close your eyes!)
Twój pojazd: Fiat Seicento
Od kiedy prawko: 2006 Pomógł: 1 raz Dołączył: 16 Mar 2008 Skąd: Wrzesnia
Wysłany: 2008-03-21, 07:13
witam ja osobiście nie kupił bym nigdy nowego samochodu z salonu
bo np. kupując nową astrę z 2008 płacimy ponad 70 tysięcy a kupując taki sam samochód tylko z roku 2005 płacimy 0k. 45 tys. czyli możemy oszczędzić nawet 30 tysięcy a jeździmy dokładnie tym samym (jak nie widać rusznicy to poco przepłacać)
osobiście jeżdrze starym z 1989 roku ojca mercedesem 124 ma przejechane ponad 400 tys. a jeździ tak jak by dopiero wyszedł z salonu a daje wam gwarancje że jest wygodniejszy lepiej sie prowadzi i wiele mniej kosztuje np. od takiej daci logan czy reno tvingo
więc uważam ze używane to lepsze rozwiązanie (chyba że bym miał mnóstwo pieniędzy i np. 200 tys. wydane na auto bym nawet nie odczuł to bym wtedy kupował nowe )
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach