Twój pojazd: Tajemnica rządowa :)
Od kiedy prawko: 2003 Pomógł: 3 razy Dołączył: 12 Mar 2008
Wysłany: 2008-05-08, 19:41
Jeju, jeju.. ford awaryjny, swift niezniszczalny, francuzy do kitu....
Panowie i Panie, ja powiem tak - trzeba dorosnąć i zrozumieć jedno - jak się dba, tak się ma.
To, czy 10-20 letnie auto jest w dobrym stanie zależy tylko i wyłącznie od poprzednich właścicieli! Sam byłem świadkiem, jak to mój Ojczulek doprowadził do ruiny piękne auto... po 5-6 latach użytkowania (kupił sobie auto do pracy - przysłowiowo do ciorania) wyglądało ono całkowicie inaczej.. tapicerka brudna, wszędzie pełno piachu, części wymieniał dopiero wtedy, gdy już auto przestawało mu jeździć.. jeździł na zużytych klockach, dopóki samochód nie przestawał mu prawie hamować - TRAGEDIA (jednak było to jakiś spory kawałek czasu temu - a tym biednym autem była zadbana vectrunia A - miała wtedy chyba z 8 latek i w tamtych czasach to było fajne autko).
O każde auto trzeba dbać i trzeba wkładać kasę - zawsze coś sie zepsuje, nawet w "niezniszczalnych" i "nie do zajeżdżenia" autach
Ja vectrę wspominam mile, ale nowy właściciel na pewno pluł sobie w twarz, bo mój Ojczulek prawie nic w niej nie wymieniał (w ciągu tych lat chyba tylko tłumik, rozrusznik i hamulce - na resztę lał, bo gdy zaczęła mu się psuć, to ją po prostu opchnął).
A co do rdzy i brania nadkoli - są auta, które rdza bierze bardziej i mniej - ale zdajcie sobie pytanie, ile razy przed zimą zabezpieczaliście podwozie??? Hę??? Niech zgadnę... zaraz większość się zapyta - a jak to się robi? Albo może powiedzie - a po co, przecież mam 4 letnie auto, rdza jeszcze nie bierze........... Albo.. moje auto jest już takie stare, że się nie opłaca bo niedługo na złom pójdzie....
Amorki - Jak jeżdżą polscy kierowcy? Oni nie jeżdżą, oni zapi...lają.. gdyby choć mieli po czym, to by było ok, ale co my mamy z drogi??? Dziura na dziurze, a auta śmigają... przelatują przez te dziury. A przecież jazda po dziurach to uszkodzenia przegubów, układu kierowniczego, to naprężenia na całą konstrukcję auta - potem jeżdżą takie "roztrzepane auta", w których stuka, puka, huczy - a naprężenia na karoserię mają także negatywny wpływ na blachę auta - korozja się szybciej pojawia (nie wierzycie?)
Polska to niestety biedny kraj i ludzie nie mają kasy na luksusy.. Ci, którzy mają pieniąska troszkę, potrafią zadbać o auto, ale jak ktoś mało, to już niestety jest z tym gorzej i jedzie się po kosztach. Na tym cierpią auta i kolejni właściciele.. bo kupujesz "nie do zajechania" furę, a potem zonk za zonkiem - bo sie okazało, że kolega miał zadbany egzemplarz, a Tobie sie trafiła jakaś padlina.
Jak kupujesz auto, to nie patrz już tak bardzo na markę, tylko na stan techniczny. Daewoo, renault, czy nawet fiat potrafi się dobrze trzymać. Moja kobieta jeździ fiatem brawa 1.2 16V i jeździ nim już dłuuugo - przepisowo, płynnie i rozważnie (auto od nowości w jej rodzinie).
Ani sinik nie jest męczony, ani amorki wybite (bo jeździ 70-100 max) i autko się trzyma pięknie - do tego jest stale myte, jak pojawia się jakiś problem, to od razu się go usuwa. Ten fiat (który niby jest taki be) jest w doskonałym stanie i nawet ja, człowiek za młodu uprzedzony do fiatów spoglądam na te auto z poważaniem (choć silnik ma malutki, ale czego jej więcej potrzeba).
Po prostu, sprawa jest prosta - JAK SIE DBA, TAK SIE MA i koniec, kropka.
Ja hasła Dżapan górą, ford gówno w.. sobie wysłuchuje, ale tak naprawdę to mam je w głębokim poważaniu. Po prostu Dżapan górą, bo Dżapany kosztowały dużo i nie za dużo osób mogło sobie na nie pozwolić, a tacy ludzie mieli kapuchę po prostu dbali o te auta.. z biegiem lat ceny aut taniały i teraz takie autka są dostępne dla przeciętniaka. A np. ford escort był od początku dostępny dla przeciętniaka, tak samo jak jakieś daewoo...
To, że danym autem od nowości zajmował się przecietniak, który nie miał milionów na boku na naprawy przesądzało już o tym, że naprawy w takich autach będą kuleć...
Dam przykład - mój Stary, gdy coś mu strzeli w aucie to zaczyna narzekać i ciągle przekłada naprawy.. pompka od paliwa mu się zaczęła w lagunie sypać, to narzekał, że ciężko odpala, że głośno chodzi (auto zagazowane) i tak narzekał z 2 miesiące, zanim mu całkowicie nie strzeliła. Cokolwiek mu padało, to jeździł z uszkodzoną częścią i narzekał, ale nie naprawiał dopóki ta część nie odmawiała mu kompletnie posłuszeństwa - po prostu niedbaluch do kwadratu. I potem taki łazi i mówi, że laguna to złom, bo się psuje, bo pompka mu siadła... W aucie jak na razie padła pompka paliwa i był incydent z elektroniką (ale to przez to, że auto stało pół roku nie ruszane) i jeździ sobie bez problemów, bo poprzedni właściciel się zajmował ładnie.
Znów mój brat, który pracuje za granicą zarabia dużo (tak 8-10 tysi na miesiąc) i ma mitsu galanta. Autko bardzo fajne - niezniszczalny japoniec? A #$@% prawda - jak mu coś w galancie strzeli, to od razu do warsztatu, smaruje kapuchę i po 2-3 dniach ma sprawne auto i rzeczywiście nie narzeka. I auto wcale nie jest bezawaryjne i niezniszczalne - jest po prostu zadbane i usterki są od razu usuwane. Gdy coś zaczęło stukać w zawieszeniu, to po 3 dniach już nie stukało (bo oczywiście auto odwiedziło kilka warsztatów). Gdy na zderzaku pojawiły się jakieś rysy, to po tygodniu wróciło od lakiernika.
Tu już chyba bardziej chodzi o to, że niektóre auta są droższe i po nie sięgają ludzie z grubszym portfelem. A jak ktoś ma portfel, to chce mieć ładny samochód i o niego dba.. gdy coś strzeli, to od razu warsztat i po sprawie.
A jak jest jakieś auto dostępne dla mas - np. daewoo, to wtedy masy biorą się za takie auto i dbają o nie po swojemu.. Wiem jak mój stary dba o auto, wiem jak dba mój wujo i wiem jak mój kuzyn (który ma renówkę), liczą się pieniążki i niestety, jak ich jest mało, to wtedy auta cierpią, bo coś się sypie, a bez tego można jeździć i się jeździ... a gdy się na zużytych częściach jeździ, to auta cierpią..
Weźmy pod uwagę zużyte zawieszenie - droga sprawa, więc nie chce sie wymieniać, a jazda na zużytym powoduje większe naprężenia karoserii (rdza), występują drgania w aucie, zaczynają się stuki, póki, tapicerka skrzypi....... gdy auto się sypie bardziej, to sie daje na ostatnią chwilę do mechanika, aby zrobił najtaniej jak najwięcej i potem ktoś kupuje zamaskowanego trupa i płacze, że takie i takie auto to jest wrak i historia sie powtarza....
Twój pojazd: BMW e30 325i
Od kiedy prawko: 2003 Pomógł: 12 razy Dołączył: 03 Gru 2007 Skąd: WRC
Wysłany: 2008-05-08, 21:35
Czyli twierdzisz że "dajewo" i np Mercedes to to samo ?? że tak samo długo pojeżdżą??
Prawda ze jak będziesz dbał o takiego lanosa to dłużej pojeździsz, ale raczej dużo krócej niż Mercedesem czy nissanem o którego będziesz dbał.
Twój pojazd: Tajemnica rządowa :)
Od kiedy prawko: 2003 Pomógł: 3 razy Dołączył: 12 Mar 2008
Wysłany: 2008-05-08, 21:59
QJaw napisał/a:
Czyli twierdzisz że "dajewo" i np Mercedes to to samo ?? że tak samo długo pojeżdżą??
Prawda ze jak będziesz dbał o takiego lanosa to dłużej pojeździsz, ale raczej dużo krócej niż Mercedesem czy nissanem o którego będziesz dbał.
Myślę, że wszystkim da się długo pojeździć, tylko trzeba dbać . W końcu zdarzają się egzemplarze zarówno beczek, jak i malanów, poldżerów oraz fiatów 125p ze starych lat. Oczywiście Merolkiem na pewno będzie się wygodniej jeździło (poza tym części solidniej wykonane i mogę mieć lepszą wytrzymałość), ale jak jak już mówiłem - zadbany to zadbany, a niezadbany, to całkiem inna sprawa. Da się posiadać dobrze utrzymanego fiata, a także i merolka.
Uważasz, że nie da się zajeździć Mercedesa w ciągu kilku lat??? Mnie się wydaje, że każde auto da się zajeździć i sprawić, aby po np. 10 latach stało się ruiną.
Twój pojazd: BMW e30 325i
Od kiedy prawko: 2003 Pomógł: 12 razy Dołączył: 03 Gru 2007 Skąd: WRC
Wysłany: 2008-05-09, 21:39
Ocztwiście ze sporo racji
Każdy samochód można zajeździć.
Tylko tak jak mówisz o samochód trzeba dbać no i to dbanie nie będzie tak samo kosztować. Właśnie tak jak piszesz w takim 125p częściej bedziesz musial coś wymienic bo się zepsuje i tu są koszty bo w samochodzie z lepszej półki tak często nie bedzie wszystko siadać bo części są trwalsze. Więc utrzymanie gorszego samochodu jest możliwe ale bardziej kosztowne i pracochłonne.
Twój pojazd: Tajemnica rządowa :)
Od kiedy prawko: 2003 Pomógł: 3 razy Dołączył: 12 Mar 2008
Wysłany: 2008-05-09, 23:12
QJaw napisał/a:
Ocztwiście ze sporo racji
Każdy samochód można zajeździć.
Tylko tak jak mówisz o samochód trzeba dbać no i to dbanie nie będzie tak samo kosztować. Właśnie tak jak piszesz w takim 125p częściej bedziesz musial coś wymienic bo się zepsuje i tu są koszty bo w samochodzie z lepszej półki tak często nie bedzie wszystko siadać bo części są trwalsze. Więc utrzymanie gorszego samochodu jest możliwe ale bardziej kosztowne i pracochłonne.
No z maluchem to mnie masz Te auto rzeczywiście się lubi sypać - kiedyś na jakimś forum czytałem opis kilku panów, co w takich autach pada - okazuje się, że co chwila trzeba wymieniać jakąś drobnostkę.
Ale wiesz, całego malucha można mieć za 600-1000zł, a części są za grosze. Jednak ja tu pisałem o samochodach, a maluch to podobno nie samochód, więc.. musisz dać inny przykład i z trochę mniejszą przepaścią ;p
Maluch i Merol mają w sumie coś wspólnego.. tylny napęd i literkę M w nazwie... ale to chyba wszystko heh...
Twój pojazd: Tajemnica rządowa :)
Od kiedy prawko: 2003 Pomógł: 3 razy Dołączył: 12 Mar 2008
Wysłany: 2008-05-12, 18:22
roja napisał/a:
QJaw napisał/a:
nie sądzę żeby się na to godził ;p a jeśli gaz jest nielegalny to już wogle ;p
ale na co ma sie godzic przeciez to on nie dostarczyl mi papierow
A to trzeba było pilnować sprawy od początku... Nawet, jakbyś na niego "naskarżył", to koleś będzie się bronił, że on tam nigdy nie miał instalacji i że nic nie wie na ten temat.
Czyli po prostu kupiłeś auto z instalacją na "dziko"?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach