Użytkownik: Hasło:
Strona główna Darmowa Rejestracja Zaloguj Szukaj
FAQ Regulamin

rss feed Forum Samochodowe » Samochody osobowe » Ogólnie o samochodach » Jak MINI odmieniło świat
Poprzedni temat «» Następny temat
Jak MINI odmieniło świat
Autor Wiadomość
Turbo
Administrator Forum



Twój pojazd: Toyota Prius
Dołączył: 27 Gru 2006
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Wrocław
  Wysłany: 2007-03-24, 22:42   Jak MINI odmieniło świat

Mężczyźni od zawsze uwielbiali patrzeć na mini. Niezależnie od tego, czy chodziło o kuszącą część damskiej garderoby, czy o najsłynniejszy brytyjski samochód wszech czasów.

Piękna Brigitte Bardot mówiła o nim czule "mój Angliczek". Mary Quant - która dała kobiecym nogom i męskim oczom minispódniczkę - twierdziła, że jest z niego bardzo dumna, bo to taki uwodzicielski i ekscytujący drobiazg. Mistrzowie kierownicy Niki Lauda, Jackie Stewart i James Hunt zawdzięczają mu pierwsze szlify w sporcie. Motoryzacja zaś dzięki niemu przeszła rewolucję. Czy już wiecie, o czym mowa?

Mini i sir Issigonis

- Rzuć wszystko, czym się teraz zajmujesz. Mamy dla ciebie nowe zadanie - usłyszał w 1957 roku Alec Issigonis, szef biura konstrukcyjnego British Motor Corporation (BMC). Pośpiech był konieczny. W wyniku kryzysu sueskiego 1956 r. ceny ropy poszybowały w górę. BMC szybko potrzebował auta zużywającego aptekarskie ilości paliwa. Nie można było biernie przyglądać się, jak rynek zalewają niemieckie pojazdy Messerschmitta, Glasa czy Fuldamobil. Kiedy Issigonis usłyszał "rzuć wszystko", nie przypuszczał jeszcze, że zmieni historię motoryzacji, a poddani Korony będą się do niego zwracać "sir". Prośby o zaprojektowanie nowego pojazdu nie trzeba mu było dwa razy powtarzać. Postawił tylko jeden warunek - pełna niezależność, żadnych ingerencji. Wkrótce biura konstrukcyjne BMC stały się świadkiem wydarzeń, jakich jeszcze tu nie widziano. Niektórzy byli nielicho zdziwieni na widok projektanta rozkładającego na ziemi siedzenia w dwóch rzędach. Nie mniej zaintrygowani byli pracownicy, których konstruktor poprosił, by usiedli na fotelach i powiedzieli, jak mają być oddalone od siebie, by czuli się komfortowo. Issigonis zaprosił do testu i filigranowe sekretarki, i barczystych pracowników fizycznych. Po tej próbie już wiedział, na ile duże musi być wnętrze, by nikt nie czuł się w nim jak słoń w budce telefonicznej.

Pozostało tylko znaleźć sposób, jak w miniaturowym aucie pomieścić silnik, skrzynię biegów i zawieszenie. Projektant już od kilku dobrych lat miał na to gotową odpowiedź. Był nią przedni napęd. Zwarty, taki, który wyeliminuje pochłaniający cenne miejsce wał napędowy łączący silnik z tylną osią. Ojciec Mini stworzył nawet w swoim czasie projekt przednionapędowego Minora, który jednak nie wszedł do produkcji.

Teraz o braku akceptacji dla przedniego napędu nie było nawet mowy. Issigonis poszedł jeszcze dalej - silnik umieścił poprzecznie, pakując do jego skrzyni korbowej skrzynię biegów. Efekt? 80% samochodu zajmowała kabina pasażerska. W tamtych czasach była to rewelacja i rewolucja. By powiększyć kabinę pasażerską, projektant odchudził nawet drzwi. Do tego stopnia, że zabrakło w nich miejsca na mechanizm podnoszenia szyb - trzeba je było przesuwać w dość prymitywny sposób. Cieniutkie drzwi nie wróżyły dobrze bezpieczeństwu, ale niezrażony projektant ironizował: - Drzwi amerykańskich samochodów są tak grube, że z metalu zużytego do ich budowy mogę skonstruować cały pojazd. Issigonis palił, więc w autku jego autorstwa znalazła się popielniczka. Nie słuchał radia, więc przyszłych właścicieli Mini pozbawił tej rozrywki. Na osiach znalazły się mikroskopijne 10-calowe koła, prędkościomierz powędrował na środek kokpitu, a przycisk startera - na podłogę. Prace nad konstrukcją tego małego autka trwały tylko pół roku. Nawet dziś, gdy żmudne obliczenia wykonują komputery, samochód projektuje się mniej więcej dwa lata.

Mini i miliony

- Rewelacja - szef BMC Leonard Lord nie krył zachwytu po próbnej jeździe prototypem Mini. Choć trwała tylko pięć minut, a podczas wysiadania z samochodu nadwyrężył sobie kręgosłup. - Kierujemy do seryjnej produkcji - zdecydował.

Pierwszy Mini w historii został zmontowany nie dość, że ręcznie, to jeszcze przez jednego człowieka. Kiedy Albert Green po siedmiu godzinach pracy zbudował samochód, usłyszał od zwierzchników: - Możesz go kupić. - Dziękuję - odpowiedział chłodno. Zły omen? Najwyraźniej tak. Wprowadzony do sprzedaży w sierpniu 1959 r. Mini początkowo szedł jak kaloryfery na Saharze. Nie pomagała superatrakcyjna cena - tylko 496 funtów. Spartański, bez bajerów, bez ozdób - orzekli klienci w czasach, kiedy szczytem mody były metry kwadratowe chromu i szczegóły mające upodobnić samochód co najmniej do ścigacza intergalaktycznego. W pierwszym roku produkcji sprzedano tylko 20 tys. Mini. W kolejnym, 1960 roku, było już znacznie lepiej - ponad 116 tys. sztuk. Jednak fabryka mogła produkować znacznie więcej. Co więc sprawiło, że Mini przetrwał do 2000 r. i z 5,4 milionami sprzedanych egzemplarzy stał się najpopularniejszym brytyjskim samochodem wszech czasów i - przy obecnej kondycji brytyjskich firm - jeszcze długo nim zostanie? Odpowiedź jest prosta: w Mini zakochały się gwiazdy filmu, muzyki i sportu. Mając takich fanów, auto stało się modne. A gdy do tego doszły jeszcze sukcesy rajdowe, problemy ze sprzedażą zniknęły.

Mini i sport

Czy bylibyście zdziwieni, gdyby Fiat 126p wystartował w eliminacji rajdowych mistrzostw świata i pokonał takie tuzy, jak Subaru Impreza czy Mitsubishi Evo VIII? Tak? To rozumiecie, co czuli konkurenci, gdy Mini Cooper stawał w rajdowe szranki. W 1961 r. John Cooper, przyjaciel Issigonisa i szef zwycięskiej stajni Formuły 1, dostrzegł, jakie rezerwy tkwią w podwoziu Mini. Dogadał się z BMC i wyprodukował pierwszą serię tysiąca sztuk Mini Coopera. Zmodernizowany przez niego silnik zamiast standardowych 33 KM dostarczał 55 KM. Dzięki temu Mini Cooper wręcz skompromitował konkurentów podczas rajdu Monte Carlo. Szybko nazwisko Cooper zaczęto kojarzyć z Mini. John Cooper zbił na tym miniaturowym samochodziku niezły interes - aż do 1971 r. otrzymywał po 2 funty od każdego sprzedanego auta sygnowanego jego nazwiskiem. A takich wozów przez dekadę uzbierało się przeszło 150 tysięcy! Mini zrobił karierę nie tylko w sporcie. Jeździła nim brytyjska straż pożarna (wykorzystywano go jako pojazd pomocniczy, nie ogniowóz), a także poczta i policja. W 1964 r. zadebiutował Mini Moke. Tyle pokraczny, co śmieszny i uroczy. Wyglądał jak kpina z terenówki. Pierwotnie miał być używany w brytyjskiej armii, ale został odrzucony - podobno z powodu zbyt małego prześwitu.

Mini i przyszłość

14 sierpnia 2000 r. wyprodukowano ostatniego Mini. Powieść się skończyła? Tylko jeden z jej rozdziałów. W 1994 r. BMW przejęło Rovera - a wraz z nim prawa do Mini. Rozpoczęły się prace nad nową wersją. W 2000 r. świat ujrzał drugie wcielenie legendy. Ujrzał i pokochał. Nowy Mini nie jest tani jak poprzednik. Nie ma tak rewolucyjnej konstrukcji. Nadal ma jednak klasę i wdzięk.

W 2007 r. możemy spodziewać się nowego Mini made by BMW. Już wiemy, że nie będzie znacząco różnić się od obecnej wersji. I dajemy głowę, że nadal będzie modny.

Mini i sławy

Autko szybko przypadło do gustu gwiazdom muzyki, filmu i sportu.

John Lennon kupił sobie czarnego Mini, ponieważ - jak twierdził - jego kolor pomagał mu walczyć z depresją. Mick Jagger sprezentował Mini swojej dziewczynie, Marianne Faithfull. Jabłko spadło niedaleko od jabłoni - córka Stonesa, Jade Jagger, także jeździła tym modelem. Specjalna wersja Mini powstała dla Enzo Ferrari, założyciela słynnej firmy. Apodyktyczny Włoch powiadał, że nie jeździ Ferrari, ponieważ nie stać go na tak drogą przyjemność. Mini było kilka razy tańsze od czerwonych bolidów z jego stajni. Issigonis, projektant Mini, musiał mieć jednak nietęgą minę, gdy dowiedział się, że Enzo odesłał swój egzemplarz, dołączając doń sugestie poprawek. Po ich wprowadzeniu Ferrari kupił jednak aż trzy miniaki. Sławnym brytyjskim maluchem jeździli: Brigitte Bardot, Cliff Richard, Ringo Starr, Charles Aznavour, Steve McQueen, Clint Eastwood, Peter Sellers oraz Rowan Atkinson jako słynny Jaś Fasola. Poruszały się nim nawet koronowane głowy, np. król Jordanii Hussajn. Królowa Elżbieta II przejechała się mikroskopijnym samochodem w dość specyficzny sposób. Alec Issigonis prowadził wóz po traktach zamku Windsor, podczas gdy królowa oglądała to na żywo w telewizji. Elżbieta II zrobiła sobie jednak zdjęcie w Mini. Nie wspominając o tym, że dziękując projektantowi za wkład w rozwój brytyjskiej motoryzacji, przyznała mu tytuł szlachecki. Ostatniego wyprodukowanego Mini Coopera kupił na aukcji charytatywnej Kevin Spacey, płacąc astronomiczną kwotę 130 tys. funtów.

(C) Logo











_________________
Pozdrawiam
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
     
Rejestracja ZA DARMO
Wyświetl posty z ostatnich:   
rss feed Forum Samochodowe » Samochody osobowe » Ogólnie o samochodach » Jak MINI odmieniło świat
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Dodaj do: Wykop Gwar Linkr del.icio.us Techorati Furl Digg Reddit


Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
wszelkie prawa zastrzezone forumsamochodowe.com Reklama - Kontakt

Motoryzacja w sieci polska jazda Start24.pl - Katalog Startowy - Idealna Strona Startowa maximus.pl - edukacja w internecie Czym jest miło¶ć, erotyka, pozycje, antykoncepcja i namiętny seks web stats stat24 Katalog Stron www
Tuning Samochody Śmieszne filmiki historia Bramka SMS Audi A4 KP Teksty piosenek StrefaSoftu.net Śmieszne Filmy free mmorpg ares Skoki narciarskie World Trade Center Twarzą w twarz - Małaszyński Radio Internetowe Hosting zdjęć ACMilan.com.pl Teledyski Forum transportowe Bearshare Tuning, Motoryzacja